SportStyl życia

Alpinizm – kilka słów o ekstremalnym hobby

Historia alpinizmu rozpoczyna się w 1786 roku, w którym to M. G. Paccard i J. Balmat zdobyli najwyższy szczyt Alp, a zarazem Europy, mianowicie Mont Blanc (4808 m n. p.m.). Po tym wyczynie znaleźli się kolejni śmiałkowie, próbujący zdobyć coraz to wyższe szczyty.

Sięgnąć wierzchołka

Cel był zawsze jeden, zdobyć szczyt, niestety nie zawsze, wyprawy, kończą się zgodnie z planem. Było i jest nadal, kilka jednak czynników, które przyciągają jak magnes, a jednym z nich to mimo wszystko ryzyko, dzięki któremu wiadomo, że gra jest warta świeczki, niestety często wiąże się ono ze śmiercią, lub utratą kończyn. Wielu zaznało w górach potęgi matki natury, ale po drugiej stronie medalu, jak przekonują alpiniści, dowiadujemy się, ile naprawdę jest w stanie znieść nasz organizm w zetknięciu z nieobliczalnym żywiołem i jest to zdecydowanie przekonanie się o sile naszego ciała. Kolejny czynnik, który należy wymienić, to sława, popychająca do bicia kolejnych to rekordów, w zdobywaniu masywów, co daje zapisanie się na kartach historii.

Wspinaczka jak narkotyk

Pośród tych różnych pobudek istnieje dla wielu alpinistów najważniejsza rzecz w tym sporcie, dla której część z nich zaczęła przygodę ze wspinaczką, a jest to poczucie wolności pośród dziewiczych, trudno dostępnych górskich terenów na których, zdani są tylko na siebie. W całym tym miejskim zgiełku, dla wielu wspinaczka to odskocznia od problemów, do której ciągle wracają, co można porównać do sięgania po narkotyk.

Wielcy alpiniści

Na koniec warto przytoczyć kilka osiągnięć, naszych rodzimych wspinaczy wysokogórskich, którzy znajdują się w światowej czołówce tego sportu oraz budzących wielkie uznanie. Trzeba więc wymienić m. in. zdobycie przez Polaków licznych dziewiczych szczytów, gdzie w większości są to siedmiotysięczniki takie jak Kjangjang Kisz w 1971, Kangbachen w 1974, Gaszerbrum III w 1975, Dunapurna w 1979 oraz ośmiotysięczniki-Falchan Kangri w 1975 i Kangcz’endzönga Południowa i Środkowa. Oprócz tych wyczynów nasi rodacy mają na swoim koncie pierwsze zimowe wejście na Mount Everest L. Cichego i K. Wielickiego w 1980, a także inne ośmiotysięczniki, jak Manaslu w 1984, Kangcz’endzöngę w 1986, Annapurnę w 1987, czy Lhotse w 1988.

Śmiałków do wielkich wyczynów nie brakuje, mimo wszelkich niepowodzeń, czy ryzyka człowiek jest wielce zaaklimatyzowany ze środowiskiem górskim i nic nie jest w stanie go odciągnąć od wspinaczki, która stała się dla wielu pasją, czy sposobem na życie. To właśnie tacy śmiałkowie jak Tomasz Mackiewicz dla których pragnienie zdobycia szczytu było najważniejsze są najlepszym przykładem ludzi którzy stawiają hobby ponad wszystko.

Dodaj komentarz